Wiedźmin: Kilka minut z pierwszym tech demem

Geralt był dopiero w planach.

Ryszard “Rysław” Chojnowski, jeden z projektantów pierwszej części Wiedźmina, właśnie przedstawił kolejne znalezisko archeologiczne. Po screenach z wiedźminką (z wersji gry opartej na silniku Mortyra) oraz króciutkim fragmencie gameplayu (działającym już na zmodyfikowanej Aurorze), przyszła kolej na dłuższe tech demo.

Obie jego sekwencje pochodzą z 2004 roku. Pierwsza prezentuje Wyzimę, po której przechadza się anonimowy protagonista (jeszcze nie Geralt, ale spersonalizowany wiedźmin, którego mieliśmy tworzyć na początku przygody). Druga jest wczesnym vertical slice’em, jaki CD Projekt Red pokazywał podczas E3 na stoisku BioWare’u. Bohater walczy z kikimorą (?), używa znaku Aard, eksploruje podziemia i stara się umknąć (całkiem licznym) pułapkom.

Dla przypomnienia: choć gra ukazała się w październiku 2007, jej droga na ekrany komputerów i konsol była długa i wyboista. Początkowo egranizację dwóch opowiadań (“Ostatniego życzenia” i “Miecza przeznaczenia”) planowało Metropolis, które po odejściu Adriana Chmielarza wsadziło projekt do zamrażarki, skupiając się na nieco już zapomnianym Gorky Zero. Dojrzewając do decyzji o wejściu w gamedev, CD Projekt chciał natomiast zrealizować pecetowy port Baldur’s Gate: Dark Alliance. Pomysł jednak upadł przez wzgląd na trudności z pozyskaniem licencji.

Gdy padła decyzja o stworzeniu własnej wersji Wiedźmina, za sterami studia (wówczas ulokowanego w Łodzi, nie w Warszawie) stanął Sebastian Zieliński, mający na koncie – ano właśnie – Mortyra. Tytuł powstawał od 2002, a jego przyszli twórcy wielokrotnie zmieniali założenia. Początkowo scenarzysta Jacek Komuda nie chciał uczynić protagonistą Geralta z prozaicznej przyczyny. Obawiał się on, że pamięć o kinowej adaptacji Brodzkiego (i późniejszym serialu) wciąż jest w narodzie żywa. Nie bez znaczenia był zresztą fakt, że saga kończyła się śmiercią Gwynbleidda w rasistowskim pogromie. Wiedźmina (bądź wiedźminkę) mieliśmy zatem stworzyć sami, Biały Wilk pojawiłby się zaś jedynie w epizodzie.